Apel o zachowanie zieleni w otoczeniu Pałacu Kultury.


Plan zagospodarowania otoczenia Pałacu Kultury opracowany pod kierownictwem byłego głównego architekta Warszawy Pana Borowskiego powinien zostać zmieniony! Koncepcja (rysunki 1 i 2), by gęsto zabudować większość Placu Defilad, całą zieleń z południowej strony, jedną jezdnię Emilii Plater i część Parku Świętokrzyskiego jest gwałtem na centrum Stolicy.  Budowanie na tym terenie domów mieszkalnych (oznaczone kolorem żółtym) jest absurdem, biorąć pod uwagę, że nadal mamy w Warszawie tysiące hektarów wolnych pod taką zabudowę! Należy wziąć pod uwagę, kilkanaście wznoszonych i zatwierdzonych do budowy dużych apartamentowców w bliskim otoczeniu omawianego kwartału, szczególnie dwa „drapacze chmur” przy ulicy Emilii Plater: 40-kondygnacyjny Cosmopolitan i 54-konygnacyjny „Szklany Żagiel” Daniela Libeskinda na zbiegu ze Złotą. Ponadto, w centrum Sródmieścia jest kilkanaście pustych kamienic z oknami zamurowanymi lub zabitymi deskami. Może lepiej je zrewaloryzować niż karczować zieleń wokół Pałacu Kultury pod budowę nowych domów mieszkalnych.


Przypuszczać należy, że pomysł tak zwartej zabudowy podyktowany był chęcią „zasłonięcia” Pałacu Kultury, bo zdaniem projektantów warszawiacy wstydzą się tej budowli. Podejście takie jest absurdalne, ponieważ dla przykładu nikomu nigdy nie przyszło do głowy zasłaniać budynkami Wieży Eiffela, której architektura też była przez paryżan ostro krytykowana.


Pałac Kultury stanowi imponującą bryłę i ze względu na jej ogrom i fakt, że jest zabytkiem architektury,  powinien być otoczony wolną od zabudowy przestrzenią. Na przestrzeni 50 lat swojego istnienia Pałac stał się rozpoznawalnym znakiem Warszawy, a do jego sylwetki przywykli i mieszkańcy i przyjezdni.



patrz dalej
rys.1 Wizualizacja planu Borowskiego: sponad dachów szczelnej zabudowy sterczy kikut wieży Pałacu Kultury

Inna przyczyna gęstej zabudowy otoczenia Pałacu Kultury może być natury ekonomicznej: grunt z przeznaczeniem na chodnik, jezdnię czy zieleń nie przedstawia żadnej wartości pieniężnej ani dla miasta, ani dla spadkobierców przedwojennych właścicieli. Jeśli jednak uzyska się możliwość jego zabudowy, to za każdy metr kwadratowy inwestorzy zapłacą kilka tysięcy euro. Działa w tej sprawie zapewne silne Lobby! Jednak osoby te mogą przeliczyć się w swych planach. Firmy, które mają duże pieniądze, mają też rozsądnych menadżerów, którzy nie będą skłonni do inwestowania ich na obszarze, gdzie koszmarem będą: zatłoczenie zabudowy, smog jaki powstanie z braku możliwości „przewietrzania” Centrum miasta oraz pogłębione problemy z dojazdem i zaparkowaniem pojazdów.


To, że 4 główne ulice centrum miasta, na odcinku wyznaczonego nimi kwadratu, jako jedną pierzeję mają naturalną ścianę z zieleni  jest najpiękniejszą rzeczą, jaka mogła się przytrafić Warszawie.  To podoba się wielu Warszawiakom i przyjezdnym. Obcokrajowcy, są zachwyceni tak dużą ilością wolnej, zielonej przestrzeni, w samym centrum miasta. To pozytywnie odróżnia Warszawę od innych metropolii, w których ścisłe centra są zupełnie zabudowane.


Kraków i Wrocław mają wielkie centralne place (wytyczone w średniowieczu rynki), na których odbywają się masowe imprezy i koncerty   dla więcej niż sto tysięcy osób. Również Poznań wspaniale zrewaloryzował ogromny centralny Plac Wolności, choć można było zabudować go dwoma rzędami budynków. Jak dotychczas ma i Warszawa takie miejsce przed Pałacem Kultury, wprawdzie prowizoryczne i zaniedbane, gdzie na koncerty czy imprezy sylwestrowe może przyjść ponad sto tysięcy mieszkańców.  Pan Borowski zachwalał, że jego plan zagospodarowania stworzy Nowy Plac Miejski - "agrykolę warszawską" (rys.2, p.6) – na 50 tysięcy osób!



powiększ
rys.2 Z lewej strony planszy projekt Borowskiego, z prawej możliwa do zaakceptowania jego "okrojona" wersja

Należy zadbać, żeby w sercu Śródmieścia „było czym oddychać”, żeby całe otoczenie Pałacu Kultury w obrębie ulic: Marszałkowskiej, Aleji Jerozolimskich, Emilii Plater i Świętokrzyskiej było zadbanym, wspaniałym parkiem z ogromnym, nowocześnie[1] urządzonym placem - agorą na imprezy publiczne przed frontem Pałacu. Plac ten powinien rozciągać się na całą szerokość Pałacu Kultury i graniczyć z Marszałkowską.
Koncepcja tak szerokiego Placu zapewne będzie miała zbyt wielu przeciwników, dlatego jako kompromis można przyjąć w miarę sensowną część planu Borowskiego, uwidocznioną po prawej stronie rysunku 2.


Dla  Muzeum Sztuki Nowoczesnej dobrą lokalizacją byłby teren nad stacją metra Świętokrzyska, a najlepszą, tak jak Modern Tate Gallery w Londynie - adaptacja nieczynnej elektrowni Powiśle. Wikipedia o TM.


Co do założeń konkursu na Muzeum Sztuki Nowoczesnej, niedopuszczalne jest umiejscowienie zachodniej ściany budynku kilkanaście metrów od północno-wschodniego skrzydła PKiN. Ta odległość powinna wynosić, co najmniej 100m, żeby kolumnowa fasada tego skrzydła była, choć trochę widoczna. Jest to zresztą zgodne z krytykowanym Planem Borowskiego, który w tym względzie słusznie pozostawił istniejący zadrzewiony pas zieleni (patrz rys.2).


Południowe skrzydło Muzeum nie powinno ograniczać placu centralnego, by jak dotychczas, urządzane na nim imprezy i koncerty, można było obserwować z ulicy Marszałkowskiej i Złotej. Z tym poglądem zgadza się Rada Programowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej, która w dniu 2-go marca 2007 zwróciła się z wnioskiem do Pani Prezydent Gronkiewicz-Waltz by wystąpiła o zmianę planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie pl. Defilad by stworzyć szeroką oś spacerową wiodącą od głównego wejścia Pałacu Kultury przez ulicę Złotą i by w nowym planie wokół Pałacu było mniej budynków.



Obszar na południe od Pałacu Kultury o wymiarach 390 na 135 metrów ma powierzchnię 5.2 hektara, z czego jedna trzecia jest pokryta pięknym parkiem. Jest to widoczny na zdjęciu najbliższy Pałacowi prostokąt o powierzchni 1,75 ha o wymiarach 250 na 70 metrów. Plan Borowskiego przewiduje wykarczowanie tego Parku pod budowę czterech czteropiętrowych budynków mieszkalnych (zaznaczonych na rys.2 numerami 11 i 12).

Fanklub Warszawy protestuje przeciw destrukcyjnym zamiarom zniszczenia naszego największego dobra, jakim jest ta odrobina zieleni w centrum miasta i proponuje modyfikację planu (prawa strona rysunku 2), by po południowej stronie Pałacu Kultury zachować większą część Parku Jerozolimskiego .

Zamiast planowanej zabudowy południowej części omawianego obszaru trzema niskimi budynkami biurowo-usługowymi (na rys.2 oznaczonych numerami: 13, 14 i 15) można sobie wyobrazić inne koncepcje urbanistyczne. Oto jedna z możliwych wizji urbanistycznych jaką proponuje FanKlub Warszawy.



powiększ
W tym miejscu okazały wieżowiec zdobiłby i nobilitował otoczenie.
Mógłby stać się drugim po Pałacu Kultury symbolem Centrum Warszawy.



Komentarze:

Marek Borchert, przewodnik po Warszawie 22.07.08 - To wielki dar od losu, że Warszawa ma tak wspaniałą zieloną przestrzeń w samym sercu miasta, że się nie dusi jak wiele innych miast na świecie. Park Świętokrzyski i nieco skromniejszy park Jerozolimski są jakby dwoma płucami tego miasta. Trzeba chronić tą przestrzeń zarówno przed architektami bez wyobraźni, jak i urzędnikami o mentalności księgowych, którzy by chcieli, aby centrum Warszawy wyglądało jak tradycyjne amerykańskie city czy super nowoczesne miasto azjatyckie.


Opinie z blogów:

aegis_of_heart 30.11.08 - Cały czas mnie zastanawia, po jaką cholerę ktoś chce ten kwartał "zagospodarować" poprzez kompletne przeflancowanie, zabudowanie PKiNu, nawtykanie wieżowców i pawilonów jak patyków w g. Powody zapewne są dwa:
1. Są lody do ukręcenia. To będą drogie inwestycje (a im więcej i im droższych, tym lepiej) i przepływ gotóweczki będzie spory... poza tym będzie można się wykazać, wyrobić nazwisko itd. - więc architekci będą legli jak muchy do (znowu) g.
2. Popaprane sny o wielkości. HGW (jak i niektórzy poprzedni pajace) chce się wykazać jako "wielki prezydent" i zrobić COŚ. Uprzątnąć bud KDT nie potrafi, czystych i równych chodników zapewnić nie potrafi, syf w mieście, mostów nie ma, metra nie ma (są plany - kuriozalne) - więc potrzebny fajerwerk.

Efekt? Kolejne plany zniszczenia obecnie spójnego kwartału i zasłonięcia PKiN, co już jest naprawdę żałosne. I jest barbarzyństwem, którego będziemy się wstydzić. Przecież kwartał PKiN jest dobrze rozwiązany, wymaga tylko lekkiego ocieplenia, delikatnego włączenia w tkankę miejską. Wystarczyłoby przebudować/zrewitalizować ten syf nazywany ulicą Emilii Plater, postawić dyskretny podziemny parking, dodać może jeden - dwa pasujące niskie budynki usługowo-handlowe (np. naprzeciw Centralnego po drugiej stronie E.Plater) wzdłuż Alei Jerozolimskich i połączyć Centralny-Śródmieście ciągiem podziemnym (może być handlowo-usługowy) ze stacją metra.

Wszystkie pomysły zniszczenia terenów zielonych na południe i północ od PKiN czy jego zasłonięcia, zdominowania i kto wie czego jeszcze, są zwykłą arogancją i barbarzyństwem.

Jeśli się architekci i HGW chcą wykazać, niech się wezmą za syf wzdłuż Alei Jerozolimskich na zachód od Jana Pawła. Tam to można pobudować i WRESZCIE ODTWORZYĆ miasto - ale może zachęty inwestorów są mniejsze, nie wiem.

Mam nadzieję, że kiedyś obudzimy się z tego koszmaru, jakim jest seria ostatnich prezydentów tego miasta - i będzie powstawać Warszawa piękna i ciekawa - a nie bazarowo zabudowywana kolejnymi losowymi wieżowcami, bo ktoś rzucił kasę na stół.


kapitan.kirk 24.11.08 - Trudno powiedzieć, kto i dlaczego ma fioła na punkcie zabudowywania parków w centrum miasta, ale jest to zaiste plan we współczesnej Europie bez precedensu :-/ Cholera, zarówno dookoła PKiN, jak i nieco dalej (Chmielna/Chałubińskiego, Marszałkowska/Zielna, etc.) pełno jest miejsca pod zabudowę centrotwórczą, w tym nawet bardzo wysoką; ba, w centrum w ogóle pełno jest zabudowy śródmiejskiej z prawdziwego zdarzenia, która wyludnia się i pustoszeje pod kolejne biura i banki. Ale to nic; koniecznie trzeba wyciąć drzewa i zabudować kolejnymi biurowcami ogrody w samym centrum, a obok po zaśmieconych pustaciach i coraz bardziej bezludnych ulicach i pasażach nadal ma hulać wiatr... Jedyna nadzieja, że ktoś rozsądny we władzach się obudzi i nie dopuści tego idiotyzmu.

Wycięcie gęstych drzew z południowej strony PKiN i postawienie zabudowy na ich miejscu każe zapytać z troską, czy ktoś tu może zwariował? Przecież właśnie chyba powinno się zabudowywać to, co puste i nie wymaga żadnych wycinek! A w tym miejscu może znaleźć się wszystko, czego tak pragną projektanci - i miejsce na kryty pasaż handlowy w przyziemiu, i na wieżowiec przy zbiegu Alej i Emilii P. A wszystko to bez konieczności zabetonowania kilkudziesięcioletniego parku po południowej stronie PKiN, który najwyraźniej straszliwe komuś przeszkadza.

Idea unowocześnienia sylwety Warszawy poprez napchanie do niego wieżowców i skontrapunktowanie w ten sposób m.in. PKiN była ze wszech miar logiczna - ale 20 lat temu. Decydenci jakby jednak nie zauważyli, że to już się przez ten czas stało - w centrum jest już mnóstwo wieżowców, a zaczyna brakować właśnie terenów zielonych, które do tej pory były słusznie jego chlubą i wyróżnikiem wsród wielu innych miast bezmyślnie zaćkanych nadintensywną zabudową. Jedyna nadzieja, że ktoś - np. konserwator zabytków - powstrzyma ten prezydencki sen o "nowoczesności" rozumianej jak 40 lat temu...


Archie 26.11.08 - Te wszystkie pomysły na 300 metrowe wieżowce i sprzedaże działek pod ich budowę po kilkadziesiąt tysięcy złotych za metr kw. są dowodem na to jak bezwładna jest każda biurokracja, także samorządowa. Boom na takie inwestycje już na całe lata przeminął, na rynku nieruchomości kryzys, rozpoczęte podobne nieliczne budowy są zatrzymywane, a w innych - kontynuowanych stanęła sprzedaż "apartamentów" i wynajem biur, a urzędnicy organizują przetargi z absurdalnymi cenami, chcą zabudowywac parki śródmiejskie i tereny szkół - przy ulicach, które już są zakorkowane - wieżowcami, które nie mają szans (na szczęście !) na powstanie... To żenada, jesli nie głupota ...


wiktor 12.07.13 - NIE CHCEMY KOLEJNEGO CZOŁGU - K L O C A - w przestrzeni parku! Nowoczesne stolice - p r z e r z e d z a j ą - zabudowę miasta, wyburzając budynki, żeby miasto nabralo oddechu, żeby tworzyć kliny napowietrzające i urbanistyczną kompozycję, żeby przerwac monotonne rytmy ciągłej zabudowy , które były w XIX i w XX tylko i wylącznie - skutkiem imperatywu - ekonomicznego ( chodzilo o maksymalne wykorzystanie przestrzeni dla celów mieszkalnych, kamienicznych, handlowych, bynajmniej nie - estetycznych). Prowincjonalna Warszawa uważa ( przy duzym natchnieniu ze strony wiecznie glodnych nowych plomb developperów) że trzeba zabudować każde puste miejsce, bo to sa zarośnięte zielenią "leje po bombach" , no i jeszcze pada niesmiertelny argument "miasto, to ma byc miasto", obnazający bezlitosnie własnie ów mentalny prowincjonalizm parweniusza, ktoremu się wydaje, że miasto polega na jak najintensywniejszej zabudowie. Zobaczcie sobie prawdziwie urodziwe miasta niemieckie, brytyjskie , francuskie, austriackie, ile tam jest zieleni, parków, wolnej przestrzeni. Niech nasze zakompleksiione, geszefciarskie elity nie zapatruja sie na najbrzydsze Miasto Swiata - Nowy Jork, który, owszem, jako ludzki tygiel i ferment jest zapewne - fascynującym slynnym Wielkim Jabłkiem, ale jako Architektura to jest to zwykły T R O G L O D Y T Y Z M , Koczowniczy Obóz Urbanistyczny: siatka prostopadlych ulic, które nawet nie maja nazw (a numery), wieżowce do nieba ( maksymalne, do bólu i patologii wykorzystywanie drogich działek) - oddzielają NA ZAWSZE i ulice i ludzi od penetracji slońca. SŁOŃCA ! które ( jak WODA) wciąż jest cenniejszym dobrem od największej ludzkiej fortuny i najpotężniejszego jej Młynu, wypluwającego Pieniądz . New York to jest urbanistyczny , Szczurzy Labirynt, dobrze choć że z Central Parkiem w swym środku. Zabudowanie Placu Defilad to objaw - mentalności Huna i Czyngis-Chana i Koczownika ,co dopiero co wyszedł z jurty i nie czuje, nie pojmuje - Idei Urbanistyki.Wydaje mu sie, że teraz , jak juz opuścił step - im więcej nabuduje na nim kloców budynków, tym bardziej to bedzie stanowic o jego awansie cywilizacyjnym i statusie miejskim.Nawalić, nabudować - jak najwiecej, bez umiaru i wyczucia estetyki. Czyngis-Chanka i jej gwardia nie czują, że szlachetnie skomponowana pusta przestrzeń to czasem coś o wiele więcej niz nawalony myślowym ekelektyzmem "trumf materii"? Ci ludzie po prosru NIE ROZUMIEJĄ , NIE CZUJĄ NICZEGO INNEGO POZA WIDZIALNA I NAMACALNĄ MATERIĄ. Taka rasa. Mają talent do kręcenia kasy, ale NIGDY n ie mieli talentów do Architektury. Brak wyczucia proporcji. Instynktu Piękna. Ich dziela, w malej czy wielkiej skali, to przeważnie, niestety Trumf Brzydoty. Mimo światowego marketingu i wzajemnego nagradzania sie na światowych konkursach architektonicznych. Proszę, nie obrzydzajcie nam Placu Defilad!


alberta 12.07.13 - Sztuka "Nowoczesna", ojjjjj. . . bardzo to śmieszne, niepoważne i dziecinne określenie, zwłaszcza biorąc pod uwage towarzystwo, które sie wokół kręci i zapewne ma się za elitę. Nowoczesna może być technika, cywilizacja, organizacja, ale - s z t u k a a a ?! Zlitujcie się, państwo artyści! I kuratorzy ! Wiem ,przyzwyczailiscie się Nie słyszycie już podstawowego falszu, wtopionego w to określenie, boscie się w tym określeniu urozili i wychowali,a kto wie,czy i szanowni rodzice i dziadkiowie tez w â??nowoczesnościachâ?? nie robili? Od razu przypomina mi sie slynna bajka Andersena Nowe szaty króla" o cwanych krawcach oszustach, co udając że szyją nićmi tak subtelnymi i wyrafinowanymi, czyli - nowoczesnym wlasnie ( bo nigdy przedtem takich nie było!) równie wyrafinowane szaty, będące - jak rozgłaszali ( oooo! w tym byli faktycznie dobrzy!) - a więc będące widoczne jedynie dla równie wyrafinowanych, subtelnych i nowoczesnych obserwatorów, machali tylko po prostu łapskami, niczego oczywiście nie szyjąc, ciągneli kasę i zloto od samego Króla, co bał sie przyznać, bidulek ( zupełnie jak nasze niebożątka decydenciątka zakompleksione), że nic nie widzi, a i kładąc sobie u stóp rownie glupi, zesnobowany, równie lękający się o własnie niewyrafinowaństwo i nienowoczesność - dwór. Dziś, A.D.2013 - używanie slowa "nowoczesny" przy wyrazie Sztuka, to objaw, darujcie, Autorzy - tragicznej prowincji mentalnej, jakbyscie wypadli z jakichs lat 50-tych, 60-tych kiedy to niemała grupka cwaniaków róznych branż artystycznych ( muzyki, plastyki, teatru, performance'u, filmu) - nie posiadając lepszego pomysłu na życie usadowiła sie na róznych miododajnych polach i pozycjach w ogłupiałych nieco wojną społeczeństwach europejskich i zaczęła odstawiac "Wybranców Muz" (często nawet na dowód onego wybraństwa nie myjąc się i nie czesząc), których to pomazańców dlatego nikt nie rozumie i nie lubi ich dzieł, że "nie dorósl". Sztuka jest przestrzenią podległą Pięknu, a nie - nowoczesności, rewolucyji, współczesności, czy, ha ha, awangardzie, która zresztą, jak wiemy - starzeje sie najszybciej i najkoszmarniej, strasząc potem po nocach wlasnych ojców (nie mówiac o publiczności).


podatnik 12.07.13 - To juz potężny, reprezentacyjny, odremontowany na koszt podatnika i na jego koszt utrzymywany Zamek Ujazdowski, z wlasnym parkiem, wielkim zapleczem , równiez w Centrum W-wy, Siedziba - uważajcie - C E N T R U M - S Z T U K I - W S P Ó Ł C Z E S N E J ( warszawiakom radzę się przejść na Jazdów i zobaczyć ów piękny , ale przeznaczony "dla elity" ( cztaj: dla swoich) przybytek) , a więc ZAMEK UJAZDOWSKI JUŻ NIE WYSTARCZAAA? Namnożyylo sie "swoich'"? Chętnych na - komfortową, czyściutka, bezstresową, oplacaną przez Ministerstwo - prace, stypendia, wyjazdy, życie festiwalowe, itd - wszystko na koszt - zapędzonych w nędze tubylczych Polakow?! Muzeum Sztuki Nowoczesnej, kolejne - LOCUM dla P A S O Ż Y G Ó W ??!!! Kolejne etaty, luksusowe gabinety, z komputerami, pensjami za NIC NIEROBIENIE ( w najlepszym wypadku, bo w zamiarze zapewne: krzewienie postępu, otwartości, tolerancji i wszelkiej wlaśnie Tęczowości czyli walka z polską ksenofobią, nietolerancją i ciemnogrodem") ILE JESZCZE - SUPER -LOKALIZACJI I INWESTYCJI DLA - genetycznych P A S O Ż Y T Ó W ?!!! PIJAWEK NASZYCH PODATKÓW?!! W potężnym Zamku Ujazdowskim jest Centrum Sztuki Wspólczesnej, tu sie planuje , w samym sercu Wwy -Muzeum Sztuki Nowoczesnej, może jeszcze : Laboratorium Sztuk Pieknych?, Świątynia Awangardy?? Centrala Sztuk Modernistycznych??? Fabryka Postępu?! Sztuka Jutra ??!! Uniwersytet Nowoczesności?!!Instytut Badań nad Przyszłością??!!! etc Dzieci umierają, bo nie ma ich za co leczyć, młodzi Polacy zmuszeni sa do wyjazdów za granicę za pracą, a to brzydzące sie uczciwym, pożytecznym społecznie zajęciem, N I E W R Y F I K O W A L N E towarzycho ( na sztukach "nowoczesnych, wspólczesnych, awangardowych i modernistycznych" - znają sie przeciez TYLKO ONI SAMI!, ha ha haaa!) , potomstwo odwiecznych cwaniaków, co obsiada ZAWSZE i WSZĘDZIE , gdzie sie tylko znajdzie - takie wlasnie państwowe synekury dla próżniaczej dziatwy samozwańczej "elity" - zagarnia coraz to nowy teren pod swoja PASOŻYTNICZĄ EGZYSTENCJĘ?!


Witryna  alek.5v.pl/vp   wykazuje jak pięknym miastem jest Warszawa i jak wyjątkowe jest jej Centrum.



[1]  Plac powinien mieć bogatą i nowoczesną strukturę podziemną z dużym parkingiem oraz wmontowane w powierzchnię oświetlenie i liczne, estetycznie zaślepione błyskawiczne konektory na prąd , wodę i ścieki, tak by można było w godzinę  montować i demontować pawilony wystawowe, kawiarniane, puby, itp. W czasie niektórych targów służyłby do rozszerzenia ekspozycji wewnętrznej PkiN, w pozostałym okresie sezonu letniego, otoczony kawiarniami i pubami wzdłuż Muzeum Sztuki Nawoczesnej i Teatru Muzycznego, tętniłby życiem jak Rynek krakowski.


<< powrót do strony głównej