Projekt Ustawy rozwiązującej sprawiedliwie, w znacznej mierze, problem zwrotu nieruchomości dekretowych.

Nawet bez ustawy o odszkodowaniach, której Sejm przez 20 lat nie może ustanowić, problem zwrotu nieruchomości dekretowych można by natychmiast rozwiązać, gdyby Sejm wydał ustawę o zakazie handlu roszczeniami, tak jak jest zakaz handlu narkotykami, organami do przeszczepu, czy "żywym towarem" - kobietami do prostytucji.

Po uchwaleniu ustawy o zakazie handlu roszczeniami, ich nabywcy musieliby je odsprzedać prawnym spadkobiercom, od których je kupili, po cenie zakupu plus odsetki bankowe. Prawo pierwokupu miałoby jednak Miasto. Zmniejszyłoby to wielokrotnie koszt wykupu roszczeń do nieruchomości. W ten sposób za planowane 600 mil. zł na wykup nieruchomości w 3 latach, ilość zaspokojonych roszczeń i wykupionych przez Miasto nieruchomości, mogłaby kilkakrotnie wzrosnąć.

Projekt Ustawy:

§1. Zakazuje się kupowania i handlu roszczeniami "dekretowymi"

§2. Osoby lub podmioty, które kupiły roszczenia od prawnych spadkobierców, zobwiązane są je im odsprzedać po cenie zakupu plus ustawowe odsetki.

§3. Prawo pierwokupu roszczeń wymienionych w §2 ma Miasto st. Warszawa.

§4. Ustanawia się jawność informacji dotyczących roszczeń i urzędowego postępowania w sprawie ich zwrotu przez umieszczenie w internecie w stronach Wydziału Spraw Dekretowych skanów wszystkich dokumentów.


Obecna sytuacja prawna w kraju umożliwia, by żądne wielkiego zysku jednostki i zorganizowane grupy mogły szybko się wzbogacić. Handel roszczeniami, umożliwia nawet 1000 krotne przebicie. Jego konsekwencją jest rozkradanie majątku narodowego i krzywda wielu ludzi eksmitowanych z mieszkań, bo ich zarobki i emerytury nie pozwalają na opłacanie wolnorynkowych czynszów. Podmioty te, po niedługim czasie działania, mają wystarczający kapitał, by wyszukać lub sfabrykować roszczenia i je przejąć i na ich podstawie ekspresowo odzyskać nieruchomość.

Projekt "ustawy" jest zgodny z art 21 ust 1, gdyż w żaden sposób nie ogranicza prawa dziedziczenia. Słuszność "ustawy" wynika z art. 31. ust 3 Konstytucji RP, który stwierdza, że: "ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony zdrowia i moralności publicznej". Zatem zakazanie handlu roszczeniami jest uzasadnione identycznie jak zakaz handlu narkotykami: ochroną zdrowia i moralności publicznej. Media nieustannie informują o osobach, rodzinach, eksmitowanych na bruk przez bezwzględnych handlarzy roszczeń, które przedwcześnie kończą żywot w nędzy, chorobach, w przytułkach lub pod przysłowiowym mostem. Jest to dla zdrowia bardziej szkodliwe niż narkotyki, a ponadto urąga moralności publicznej oraz wolności i prawom tych osób. To, że prawowity spadkobierca w ten sam sposób traktowałby lokatorów odzyskanej kamienicy, co pozbawiony moralnych zasad handlarz, nastawiony na moksymalizację zysku, jest mało prawdopodobne.

Niezwykle ważne jest ustanowienie jawności (§4) składanych roszczeń, by poddać je społecznej kontroli mającej na celu wyeliminowanie przestępczego procederu generowania fałszywych roszczeń i zwracania publicznego majątku oszustom. Stosowana do tej pory procedura pełnej tajemnicy zwrotu, dokonywanego w czterch ścianach między oszustem a urzędnikiem, bez żadnej kontroli, musi być wyeliminowana.

Ustawa eliminująca handel roszczeniami zlikwidowałaby istniejące obecnie patologie! O odzyskanie nieruchomości mogliby ubiegać slę tylko legalni spadkobiercy!

Czy nasz Sejm stać na podjęcie takiej Ustawy? Inicjatywę w tej sprawie mogą wnieść: Prezydent RP, Premier, Posłowie. Czy starczy im odwagi? Czy będzie trzeba organizować obywatelską inicjatywę ustawodawczą?
Epilog z Newsweek'a:

"Urzędnicy już wiedzą, że w Warszawie na reprywatyzacji korzystają najczęściej ci, którzy kupili prawa do nieruchomości. Że nie ma to nic wspólnego z wyrównywaniem krzywd. Opowiadają o tym, jak z ratusza wyciekają informacje, dzięki którym różni ludzie docierają do spadkobierców kamienic w prestiżowych punktach miasta. O tym, jak miasto zwraca lekką ręką kamienice w czasie wojny doszczętnie zniszczone i potem odbudowane. O tym, jak prokuratura w skandaliczny sposób umorzyła sprawę Mossakowskiego. Dla nich ta historia jest jasna i spójna."


Warszawa nie na sprzedaż:

Pustostanów w Śródmieściu jest więcej niż dwa tysiące, ale w istocie - miasto zarządza coraz mniejszą ich liczbą. Autorzy nie wspomnieli bowiem, że w samym 2012 roku 1920 kamienic objęto roszczeniami, z czego w Śródmieściu niemal 500 z nich ma zostać oddanych w prywatne ręce. Już wkrótce ZGN może przestać mieć czym zarządzać, zaś w sprawie nieruchomości większy głos od burmistrza Bartelskiego będą mieć Mossakowski i Stachura. Optymiści trzymają kciuki, że nowy projekt ustawy regulującej reprywatyzację nie trafi do kosza jak poprzednie cztery.
Oczywiście granica "mienie publiczne - prywatne" zatarła się już dawno w świetle skrajnie neoliberalnych reform burmistrza Bartelskiego i prezydentki Warszawy: już teraz miasto jest zarządzane jak firma, a ZGN zmienił się w Zarząd Głodem Mieszkaniowym (5 tys., rodzin czekających na przydział lokalu nawet 10 lat, w świetle 6,4 tys. pustostanów komunalnych, z których 2 tysiące już zdążyły popaść w ruinę).



więcej informacji >>