Wielkomiejskie koszmary


Czy chcemy by Centrum Warszawy było podobne do Hong Kongu, gdzie intensywną, chaotyczną zabudowę wymusił brak terenów ograniczonych morzem i górami:


Klikaj zdjęcia by wywołać dodatkowe informacje!
powiększ
Wiele wieżowców Hong Kongu jest pięknych lecz
chaotycznie stłoczone stwarzają wielkomiejski koszmar

W przypadku Chicago i Los Angeles eksplozja intensywnej chaotycznej zabudowy nastąpiła z początkiem lat osiemdziesiątych (co ilustrują rysunki) w wyniku niczym niepohamowanego, agresywnego kapitalizmu. Ekologiczne prawa człowieka do światła, powietrza, estetyki w tym okresie jeszcze się nie liczyły.


powiększ
Chronologiczna wizulizacja zabudowy centrum Chicago i Los Angeles

Obecnie światowe tendencje w urbanistyce są odmienne. Ponadto mamy w Warszawie i okolicy niczym nie ograniczoną przestrzeń do zabudowy. Lecz istnieje silne i głośne lobby, które chce powtarzać najgorsze światowe przykłady i zafundować nam wielkomiejski horror.

Nie jest to zapewne działalność bezinteresowna. Przysłowiowa jest natura warszawskich cwaniaków, którzy sprzedawali kolumnę Zygmunta. Dzisiejsi cwaniacy, od momentu zmiany systemu ekonomicznego, nie ustają w staraniach by spieniężyć 18 hektarów najcenniejszego gruntu w sercu Śródmieścia, obok Pałacu Kultury. Wiadomo, że jeśli pozostanie tu zieleń parków, tak ważna dla zdrowia i somopoczucia mieszkańców, to nie będzie z tego żadnej kasy.

Ciekawa wypowiedź "Spojrzenie z za Oceanu" do artykułu w Gazecie Stołecznej
Zburzą 13-letni budynek? Na jego miejsce drapacz..
Kochani proszę nie bierzcie wzorców z ameryki i nie upodobniajcie Warszawy do chociażby Chicago! Administracyjne Chicago jest tak obrzydliwe,że nie da sie tego opisać,ten syf trzeba zobaczyć! Wysokie budynki,owszem są tutaj ładne,ale tylko jeśli na nie patrzysz z perspektywy, powiedzmy od strony jeziora Michigan. W momencie kiedy sie wchodzi pomiędzy nie, jest bardzo ciemno i na zobaczenie słońca nie ma co liczyć (przynajmniej z poziomu ulicy). Ze względu na to, że prądy powietrza pomiędzy budynkami wytwarzają duże wiry powietrzne, ciągle wieje i to silnie, rozwiewając wszelkie śmieci, których jest tu do cholery. Poza tym idąc ulicą nikt nie patrzy do góry aby podziwiać budynek! Na tyłach tych budynków panuje ogromny nieład i wszechobecna ciemność. Niższe budynki nie maja prawa cieszyć się słońcem. Tak,.....wszystko wygląda ładnie ale z odległości kilometrów.(tylko centrum) Myślę, że są ludzie którzy kochają Warszawę (jestem jednym z nich-z dziada pradziada Warszawiak) i nie o to im chyba chodzić powinno aby przystępować do wyścigów w budownictwie wysokościowym. Z pewnością takie budownictwo przynosi komuś profity, ale czy to dodaje uroku naszemu miastu, hmm .. nie jestem o tym przekonany. Kocham Warszawę za to, że staje sie miastem kolorowym i pełnym zieleni (pełna zieleni zawsze była). To rzeczy których brakuje Chicago i innym wielkim miastom USA. Panuje tu szarość, taka jaka mięliśmy w komunie, "betonizm" (w całym Chicago nie znajdziecie ulicy wyłożonej kostka) i brak zieleni. Takiej ulicy jak powiedzmy moja Iwicka w Warszawie, nie znajdę tu nigdzie (chodzi o zieleń). No ale czy logika, zagospodarowanie przestrzenne i estetyka idą w parze z pogonią za profitem? - pytanie retoryczne. Wiem, że widzicie to pewnie inaczej będąc tam, ale to jest spojrzenie warszawiaka z za Oceanu. (myślę, że obiektywne)


Sondaże przeprowadzone przez FanKlub Warszawy oraz IQS & QUANT GROUP wykazały, że przeszło 90% warszawiaków nie życzy sobie karczowania 6-cio hektarowego Parku Świętokrzyskiego. Aktywni propagatorzy powinni odpuścić już sobie lansowanie projektów jego zabudowy.

W blogu dotyczącym artykułu w Rzeczypospolitej o prezentacji ostatnich dwóch wersji zabudowy otoczenia Pałacu Kultury (jako jedynych możliwych)


powiększ
Dwie najbardziej aktualne – wersje wizualizacji nowego centrum miasta

zwraca uwagę wypowiedź architekta Gucia z Montrealu, trafnie oceniająca narastający od lat „urojony” problem, którego wcale nie trzeba rozwiazywać:


Moi Drodzy, powyższe “wizualizacje” są niezwykle cenne - ponieważ pozwalają sobie uzmysłowić niebezpieczeństwo “wpuszczania” “dewloperów” do centrum miasta. Przyjrzyjcie się PkiN-ki obstawionym tymi “szafami” i odrazu się spostrzeżecie co należy “rozebrać”. Nie bardzo rozumiem tej niechęci do architektury amerykańskiej z początku zeszłego stulecia w kraju pałającego młodzieńczą bezkrytyczną miłością do Stanów. Czy tylko dla tego że to zaprojektowali (wg. amerykańskich wzorców i własnego pojęcia przestrzeni) i zbudowali “ruskie bolszewiki”?
Przyjrzyjcie się jeszcze raz temu prostokątowi 600 na 400 metrow z PKiNem - jak on jest pieknie i harmonijnie zagospodarowany. Moim zdaniem to powinno pozostać n i e t y k a l n e. Jeżeli tym się nie zajmiecie, to się niebawem dowiecie że dużo korzystniej będzie - na miejscu Kolumny Zygmunta i “otaczających ja budynków” postawić “zajobisty” drapacz nieba - ze wspaniałym widokiem na Wisłe (bo, przecie, “plemie z nad jeziora Wisły nigdy żadnych ukoronowanych władców nie mogło mieć”). W obrębie śródmieścia pominno się ograniczyć wysokość budynków oraz powierzchnię pięter tak, żeby światło dzienne dochodziło do wszystkich pokoji czy biur i - odpowiednie zachowanie przestrzeni pomiędzy budynkami.
Budowe wieżowców trzeba “wypchnąć” na peryferie śródmieścia z zachowaniem kilkuset metrowej odległości pomiędzy niemi. Dawno temu słyszałem że urbanistyczne zagospodarowanie Warszawy świetnie wykorzystywało dominujące kierunki wiatrów do sprawnego “przewietrzania” śródmieścia ze spalin samochodów. Jak pozwolicie na “beztroskie zastawienie tego szafami”, to … Widzę, że już do Was dotarł sposób przedstawiania nie wystarczająco przemyślanych pomysłów jako jedynych możliwych i - “dyskutujta/wybierajta pomiedzy nimi” …

powiększ
Panorama "zachodniej ściany" Centrum Warszawy po wybudowaniu "żagla" prezentuje się czytelnie i okazale. Dodanie kilku
wieżowców zlikwiduje przejrzystość konturów. Stłoczone będą się wzajemnie zasłaniały wywołując wrażenie chaosu.

Drugi interesujący głos z tego blogu:

Chcę, żeby Pałac został, a tereny wokół Pałacu żeby były otwarte.

1. Narzucaną przez media sztuczną debatę na ten temat interpretuję jako pozarynkowy sposób lansowania zainteresowań względem tych terenów.

2. Pałac jest budowlą orginalną, cokolwiek ’spece’ nie powiedzą i wcale nie jest jakiś wizualnie brzydki. To raczej kwestia gustu.

3. Nikt by nie pamiętał, że to “pomnik Stalina”, gdyby o tym ciągle nie trąbili ci, którzy chcą koniecznie zyskac pretekst do sprzedaży gruntów wokół.

4. Pałac jest budowlą charakterystyczną dla Warszawy, myślę że nawet lubianą przez mieszkańców, cokolwiek by nie miała dawniej w założeniach symbolizowac. Składa się na charakter stolicy.

5. Cokolwiek pałac w założeniach symbolizuje, dziś symbolizuje przeszłośc. Można go dziś postrzegac nie jako symbol radzieckiej dominacji, ale raczej jako symbol historii tejże dominacji. Czyli jako pomnik przeszłości.

6. Co do argumentu potrzeby nowoczesnego image Warszawy: nowoczesnośc nie stanowi uniwersalnej, ani jedynej wykładni wartości i kryteriów. Szczególnie, że świat jest już raczej nasycony nowoczesnością.

7. Nie umiem poddac się medialnym zabiegom, mającym na celu skłonienie mnie i innych ‘zwykłych’ obywateli, do wyładowania swoich narodowych kompleksów na tym (ciekawym, szczególnie dla turystów) budynku.


Problem w tym, że dyskusja została ograniczona do dwóch projektów, obu nie do przyjęcia. A przecież można zaproponować inne sensowne projekty. Oto dwie wersje jednego z projektów, które proponuje FanKlub Warszawy:



powiększ
W tym miejscu okazały wieżowiec zdobiłby i nobilitował otoczenie.
Mógłby stać się drugim po Pałacu Kultury symbolem Centrum Warszawy.


Na zakończenie głos Łukasza, który podnosi niezmiernie istotną kwestię:

Przede wszystkim o zagospodarowaniu Centrum Warszawy nie ma prawa decydować i dyskutować tylko kilka osób za zamkniętymi drzwiami. Nie jest to sprawa tylko kilku architektów oraz ich gustów tylko wszystkich mieszkańców miasta. To co tam powstanie będzie nam slużyło przez dziesieciolecia, bedziemy żyć obok tego. To będzie nasze centrum.

Miasto nie ma prawa narzucać mieszkańcom swojej własnej koncepcji bez konsultacji z mieszkańcami. To głos Warszawiaków po przedstawieniu wszystkich “za” i “przeciw” powinien być najważniejszy. To nie jest dyskusja nad zagospodarowaniem jakiegoś placyku na przedmieściach, tylko o sercu Warszawy i albo będzie to coś z prawdziwego zdarzenia, co będzie wszędzie kojarzyło się z Warszawą, będzie orginalne, albo powstanie coś tandetnego i zwykłego. Nie pozwólmy wcisnąć sobie czegoś na siłe. Niech media naciskają na Ratusz, żeby odbyła się publiczna debata, niech umożliwi się Warszawiakom wypowiedzieć na ten temat, a nawet zagłosować w jakimś happeningu itp. PAMIĘTAJCIE TO MY MIESZKAŃCY WARSZAWY BĘDZIEMY DORASTAĆ I ŻYĆ W TAKIM MIEŚCIE i JAKIE SOBIE ZAPLANUJEMY, jeśli nam pozwolą.


FanKlub Warszawy uważa, że tak ważną, dziejową decyzję: czy i jak zabudować otoczenie Pałacu Kultury? powinni podjąć, na wzór szwajcarski, mieszkańcy w referendum: wybierając jeden z kilku sensownych projektów o różnej intensywności zabudowy. Referendum powinno trwać 2-3 miesiące. Głos mieszkaniec mógłby oddać tylko w jednym miejscu - dużej sali z makietami (wizualizacjami) wszystkch projektów. Taki sposób przeprowadzenia referendum gwarantwałby udział w nim tylko osób zainteresowanych kwestią i świadomych swojego wyboru.



FKW


<< powrót do strony głównej