Uwagi do projektu Ministerstwa Infrastruktury z dnia 15.04.2011 r o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów i mieszkaniowym zasobie gminy

 

 

Proponowane w projekcie zmiany wnoszą dwie sprawiedliwe i moralnie słuszne propozycje:

 

1. by czynsz pokrywał koszty utrzymania zasobów mieszkalnych z  zastrzeżeniem niemoralnej propozycji, by sumę czynszów mających pokryć koszty utrzymania zasobu pomniejszyć o ulgi przyznawane najemcą o mniejszych dochodach. Oznacza to, że te ulgi będą finansowane nie przez gminy, lecz przez najemców, którzy ulg nie otrzymują.

 

2. by zlikwidować dodatki mieszkaniowe dla mieszkań będących własnością osób dotowanych. W większości są to osoby, które wykupiły mieszkania za kilka procent ich wartości. Zatem mają majątek w wysokości kilkuset tysięcy złotych, darowany im na mocy obowiązujących przepisów uwłaszczeniowych. Ten majątek zapewne przekażą w spadku potomstwu, od którego w zamian mogą oczekiwać pomocy w opłacaniu czynszu. Jeśli nie mają potomstwa, lub nie chcą od niego pomocy, to mogą skorzystać z usługi odwróconej hipoteki , w ramach której Instytucje Finansowe za przekazanie im mieszkania po śmierci wypłacają dożywotnią rentę.

 

Niesprawiedliwa, niemoralna jest propozycja usuwania z mieszkań rodzin najemcy po jego śmierci. Z 1.1 mln mieszkań jakie posiadają obecnie gminy większość najemców jest obecnie w wieku podeszłym (brak jakichkolwiek danych na ten temat). Intencje zmian Ustawy można jedynie szacować: przez powiedzmy 10 lat zostanie opróżnionych kilkaset tysięcy mieszkań (usuniętych kilka milionów obywateli), by zrobić miejsce dla sto tysięcy oczekujących na przydział mieszkania komunalnego, których w większości nie będzie stać na opłacenie czynszu.

 

Jest to pozorne rozwiązanie, bo z tych milionów wykwaterowanych spora część wkrótce zasili szeregi ubiegających się o przydział mieszkania komunalnego lub socjalnego.

 

Powstanie zamknięte koło migracji setek tysięcy ludzi z mieszkania do  mieszkania generującej wielo miliardowe straty ich majątku osobistego, czego projekt w ogóle nie bierze pod uwagę. Straty polegają na tym, że obywatele, mieszkający wiele lat w mieszkaniach komunalnych, często inwestowali w nie dziesiątki tysięcy złotych w ich remont, urządzenie i umeblowanie „na miarę”, mimo, że nie byli ich właścicielami, mając zwyle nadzieję na możliwość ich wykupienia, co wroga postawa urzędników uniemożliwiała.

 

Weźmy przykład: umiera najemca. Jego rodzina przekracza kryterium dochodu czy powierzchni na osobę i jest eksmitowana do „gołego” i małego (chyba kilka m2 na osobę) lokalu zastępczego. Kto im zwróci wartość poniesionych  nakładów życiowej inwestycji w lokal przez lata zajmowany. O tym projekt nie wspomina. To dlatego, że dla ministrów nie ma znaczenia dobrobyt społeczeństwa, na który składa się suma majątków jego obywateli. Wykwaterowani nie otrzymując rekompensaty za utracone mienie, ze złości prawdopodobnie zniszczą je i zdewastują, tak jak obecnie czynią najemcy lokali użytkowych, które bankrutują z powodu nierealnie wysokich czynszów i wolą zniszczyć warte dziesiątki tysięcy wykończenie niż przekazać je miastu (przykłady do wglądu).  Nie można też wykluczyć, że po śmierci najemcy osobie pozostającej w lokalu, celem spełnienia kryterium dochodowego umożliwiającego jego zatrzymanie, będzie się opłacało zakończyć pracę, przejść na bezrobocie (dorabiać na czarno) i wystąpić o dodatek mieszkaniowy. Przy dwóch osobach pracujących nie będzie wątpliwości, że korzystniej będzie gdy jedna zakończy pracę by zaniżyć dochód niż płacić wolnorynkową cenę najmu nowego mieszkania i stracić kapitał zainwestowany w urządzenie miseszkania, którego formalnym najemcą był zmarły rodzic.

 

Zmiana miejsca zamieszkania wykwaterowanych w wielu przypadkach będzie się wiązała z utratą/zaniechaniem pracy, zasilą szeregi bezrobotnych i wpiszą się na listy oczekujących na przydział lokalu komunalnego/socjalnego. Z tego powodu nieprawdziwe są konkluzje zawarte w punktach 4, 5 i 6 Oceny Skutków Regulacji, że nie będzie ona miała wpływu na rynek pracy, funkcjonowanie przedsiębiorstw i rozwój regionalny!

 

Nie ma też racji Minister Spraw Zagranicznych, że postanowienia projektu o pozbawianiu obywateli, bez rekompensaty, części ich majątku, który przez lata inwestowali w urządzanie mieszkań, nie jest objęte prawem Unii Europejskiej. Wykażą to wyroki Unijnych Trybunałów na pozwy pokrzywdzonych polskich obywateli.

 

Uzasadnienie do projektu, żeby wywołać pożądany efekt, bazuje na starych i fałszywach danych. W Warszawie już w 2009 roku stawkę czynszu podniesiono do 6.60 zł za m2, obecnie przekracza 7 zł i jest bliska lub już osiągnęła poziom utrzymania gminnych zasobów mieszkaniowych bez dotacji.

 

Można zaproponować rozwiązanie radykalnie likwidujące problem. Wystarczy sprzedać cytowany 1.1 mln mieszkań ich najemcom za obowiązujące nadal około 10% ich wartości i za uzyskany kapitał wybudować 125 tyś mieszkań dla oczekujących na mieszkania gminne i socjalne.

 

W ten sposób problem zostanie definitywnie rozwiązany, a Państwo uniknie haniebnej roli „kamienicznika” chcącego zarabiać na wynajmie mieszkań, co postulował Ministrowi Infrastruktury w programie telewizyjnym ekspert z Business Centre Club: by wszystkie mieszkania pozostające w dyspzycji gmin wynajmować po cenach wolnorynkowych. Zastanawiające jest, że gminy jak n.p. Miasto Warszawa usiłują sprzedać dochodowe Przedsiębiorstwa Usług Komunalnych a z uporem blokują sprzedaż mieszkań. Może dlatego, że ze strony najemców nie ma możliwości gratyfikacji, na które mogą sobie pozwolić europejscy giganci. Zakończenie sprzedaży mieszkań najemcom może rodzić podejrzenia, że mieszkania w budynkach, w których mieszkają urzędnicy, ich krewni i znajomi zostały już sprzedane, zatem nie ma potrzeby kontynuowania sprzedaży.

 

Ostatnio usta urzędników i pseudo-ekspertów pełne są frazesów o „racjonalizacji” gospodarowania zasobami lokalowymi, jest to jednak tylko mydlenie oczu niezorientowanym słuchaczom. Nigdy i nigdzie nie były robione żadne rzetelne badania zagadnienia. Przez racjonalizacje w/w osoby rozumieją jedynie maksymalizację jednego parametru – ceny (wynajmu lub sprzedaży), nie biorąc w ogóle pod uwagę innych, jak np. szkód społecznych szeroko rozumianego „niszczenia osób” i ich majątku.

 

WSL opublikowało swoje stanowisko w sprawie nowelizacji ustawy, w którym wykazuje, że skutki nowelizacji będą odwrotne od zamierzonych i wnioskuje o jej całkowite odrzucenie.

 

Należy zauważyć, że milion mieszkań jaki jest w dyspozycji gmin w większości nie został przez nie nabyty ani wybudowany, lecz jako własność minionych pokoleń został przejęty w wyniku zawirowań dziejowych. Duża jego część to mieszkania wybudowane przez dwa powojenne pokolenia (lata 1946-89) na obowiązującej wówczas zasadzie, że dostawali głodowe pensje jednak w rekompensacie mogli mieszkać w tych mieszkaniach „za darmo”, nie będąc nigdy na nich uwłaszczeni. Dlatego wyjątkowo nieprzyzwoity jest pomysł, by teraz po dziesiątkach lat, urzędnicy państwowi wystąpili w roli „kamieniczników” i zaczęli czerpać zyski z wolnorynkowego najmu tych „przywłaszczonych” mieszkań na swoje wysokie wynagrodzenia.




<< powrót do strony głównej