Nie dla zwrotów gruntów: "Skutków wojny nie odwrócimy"

Bogdan Staeven
13.03.2012


Nowa wizja city, czyli centrum krzywych lasek

Dariusz Bartoszewicz, Jerzy S. Majewski
2009-03-27
Czy jeszcze kogoś mdli na widok kolejnego obrazka z wizją zagospodarowania okolic Pałacu Kultury, czy tylko nas?

Pojawił się jeden drobny problem - kryzys. Gdy spoglądamy na wizję wymyśloną przez architektów, odnosimy wrażenie, że wciąż nie dotarł do naszej świadomości. Wieżowiec Daniela Libeskinda przy Złotej 44, nazywany żaglem lub skrzydłem orła, przestał piąć się w górę. Zastygł w żelbecie, nie przekraczając 15. piętra. Teraz dopiero widać, że krzywe budynki, poskręcane wieżowce to nic innego jak nabijanie klientów w butelkę. Są niefunkcjonalnymi gadżetami, zabawą realizowaną nie za własne, lecz cudze i pożyczone pieniądze. Jak to się kończy, pokazuje przykład Złotej.

Przedstawiona w "Gazecie" wizja nowego centrum to dziecko tego samego myślenia o mieście i architekturze takich gwiazd jak Libeskind czy Zaha Hadid, która zaproponowała w centrum Warszawy absurdalną wieżę w formie przerośniętej kolby kukurydzy (vis-a-vis Dworca Centralnego, tzw. Lilium). Budynek zaprojektowany w przypadkowej lokalizacji, ignorujący otoczenie, przeszłość miasta i wreszcie zdrowy rozsądek.

Nadchodzących zmian nie dostrzegają jednak urzędnicy. Rozdęte budynki wyrastające wokół Pałacu Kultury kojarzą się ze szklanymi bańkami spekulacyjnymi, które zawsze pękają, gdy nadchodzi kryzys.

Ta wizja nie tworzy też miasta. Za nic ma jego przeszłość. To raczej zapowiedź totalnego chaosu i katastrofy urbanistycznej. Triumf kiczu.




Nowe centrum stolicy ze szkła i wody

Michał Wojtczuk
2009-03-26


Pałac Kultury zniknie wśród wieżowców

04:30 26.03.2009 / tvnwarszawa.pl


Park Świętokrzyski idzie pod topór?

alx, PAP
2008-06-03

Choć, wbrew rozbieżnym interesom, architekci, urbaniści i klimatolodzy jednym głosem apelują, by nie wycinać parku Świętokrzyskiego, władze Warszawy zdecydowały, że jego zachodnia część zostanie zabudowana - alarmuje "Życie Warszawy".

- Zabudowa w parku Świętokrzyskim stanie. Nie wiem jeszcze, jak będzie intensywna, ale rejon skrzyżowania Emilii Plater i Świętokrzyskiej jest zbyt cenny, by rosły tam tylko drzewa - mówi gazecie prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Zapis umożliwiający inwestycje z pewnością znajdzie się w przygotowywanym planie zagospodarowania Placu Defilad - dodaje.

Park to naturalny klimatyzator

Deklaracja władz miasta zaskoczyła specjalistów - Jestem zszokowany tym pomysłem - mówi Grzegorz Buczek z zarządu Towarzystwa Urbanistów Polskich - Nie słyszałem, żeby władze jakiegokolwiek miasta poważyły się na oddanie pod zabudowę należącego do nich parku.

Teren położony po północnej stronie Pałacu Kultury jest ostatnim zielonym miejscem w ścisłym centrum Warszawy. Miejscem niezwykle istotnym dla panującego tu klimatu. Zieleń parkowa działa jak naturalny klimatyzator, a już teraz latem temperatura w tej części stolicy jest nawet o 10 proc. wyższa niż np. w Wawrze czy Wesołej.

- Pomysły usunięcia z centrum miast jakichkolwiek fragmentów starej zieleni wysokiej są zawsze fatalne i krótkowzroczne - ocenia profesor Krzysztof Błażejczyk z Instytutu Geografii i Przestrzennego Zagospodarowania Polskiej Akademii Nauk, który od 1999 r. bada, jak zmienia się klimat Warszawy.

Miasto potrzebuje pieniędzy?

Jak władze stolicy argumentują swoją decyzję? - Chcę zapewnić dochody miastu, a część parku od strony ulicy Emilii Plater jest własnością stolicy. Planując zagospodarowanie centrum, nie możemy nie brać pod uwagę kwestii finansowych. Potrzebujemy pieniędzy, bo utrzymujemy wiele instytucji - mówi prezydent Warszawy. Ile miasto mogłoby zarobić na wycince i sprzedaży parku? To zależy na jak wysoką zabudowę pozwoliłyby zapisy przyszłego planu - im wyżej można budować, tym wyższa cena.

- Moim zdaniem byłoby to jakieś kilkadziesiąt milionów złotych - uważa Buczek - Choć na pierwszy rzut oka może się to wydać dużo, to przy rzeszy urzędników, taką kwotę łatwo zaoszczędzić. Poza tym Warszawa jest najbogatszym miastem w Polsce. Naprawdę nie ma podstaw, żeby wyprzedawać to, co najcenniejsze.

Przeczytaj 143 komentarze na Forum



Czwarty wieżowiec wyrośnie w parku przy PKiN

Michał Wojtczuk
2008-02-14

powrót

Znów pojawia się nowa wersja zagospodarowania okolic Pałacu Kultury. Do jej autorstwa nie przyznaje się już żaden architekt ani urbanista - to koncepcja wymyœlona na naradzie prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz i jej współpracowników.


Pełna jawność prac nad planem placu Defilad - oznajmił wczoraj ratusz, zawiadamiając, że wizualizacje dwóch propozycji zagospodarowania okolic Pałacu Kultury zamieszcza w internecie.

Dwa warianty centrum

Od wielu miesięcy w zaciszu prezydenckich gabinetów oraz pracowni architektów Andrzeja Skopińskiego i Bartłomieja Biełyszewa trwała burza mózgów na temat najważniejszej części Śródmieścia. Do prasy trafiały różne przecieki, mniej lub bardziej dziwne rysunki.

- Teraz zawężamy dyskusję. Pokazujemy dwa warianty zabudowy centrum. W czwartek będą one dyskutowane przez Radę Architektury i Rozwoju Miasta oraz wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza, później przez radnych miasta - powiedział "Gazecie" Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.

Wydawało się, że dziwne zwroty akcji w sprawie placu Defilad skończyły się dwa tygodnie temu. Wtedy ujawniliśmy w "Gazecie", że ratusz skłania się ku koncepcji zagospodarowania placu przewidującej ośmiokondygnacyjną zabudowę z ulicami krzyżującymi się pod kątem prostym, wieżowcami przy Emilii Plater oraz parkiem Świętokrzyskim rozciągającym się od Plater do Marszałkowskiej. Na zlecenie urzędników wizualizację tego projektu narysowali architekci Skopiński i Biełyszew. Z nieukrywanym obrzydzeniem, są oni bowiem zwolennikami tzw. korony wieżowców ustawionych przy eliptycznym pieszym korso wokół pałacu Kultury. Podobnym pomysłem wygrali oni międzynarodowy konkurs architektoniczny w 1992 r. - To nie jest nasza nowa koncepcja, my tylko przełożyliśmy na rysunek uwagi rady urbanistycznej - podkreślał Bartłomiej Biełyszew.

Tymczasem na przedstawionych wczoraj przez ratusz obrazkach widnieje inny projekt. Podstawową różnicą jest to, że wzdłuż Emilii Plater stoją nie trzy, lecz cztery biurowce. Ten czwarty stoi przy skrzyżowaniu ze Świętokrzyską na miejscu, gdzie dziś jest park.

Autorska propozycja ratusza

- To skandal i manipulacja. Ta propozycja jest jawnie sprzeczna z zaleceniem rady, by park Świętokrzyski był wolny od zabudowy - oburza się Grzegorz Buczek, urbanista i członek rady.

- Pierwsze słyszę o takiej koncepcji. To nie my ją wymyśliliśmy - wtóruje mu Bartłomiej Biełyszew.

- To autorska propozycja, która powstała na naradzie pani prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz ze współpracownikami - przyznaje Tomasz Andryszczyk. Przypomina, że niektórzy architekci, np. Magdalena Staniszkis, krytykowali brak symetrii układu trzech wieżowców i opowiadali się za czterema budynkami. Podkreśla, że obecnie obowiązujący plan też dopuszcza zabudowę tego narożnika, tylko że niskim budynkiem. - Pozwólmy na temat tej koncepcji wypowiedzieć się mieszkańcom Warszawy - zachęca rzecznik.

- To jest absurdalne. Przy Plater będzie się wycinać drzewa, a na południe od Pałacu Kultury będzie się je dosadzać, choć utrudni to zabudowanie działek wzdłuż Al. Jerozolimskich, bo budynki będą ściśnięte nad tunelem, bez miejsca na podziemne parkingi - mówi Grzegorz Buczek. - Nikt nie pomyślał, jaki dramat komunikacyjny zrobi się na skrzyżowaniu Plater i Świętokrzyskiej. To najgorsza możliwa decyzja!

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna


Pałac Kultury bez korony cierniowej z wieżowców

Pałac Kultury bez korony cierniowej z wieżowców

Michał Wojtczuk
2008-01-23

Pod naporem krytyki urbanistów ratusz wycofuje się z pomysłu otoczenia Pałacu Kultury wieżowcami ustawionymi przy eliptycznym bulwarze. Kiedy w końcu zaczną się inwestycje w centrum?


Zaraz po wyborach w 2006 r. prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz skrytykowała uchwalony kilka miesięcy wcześniej plan zagospodarowania najbliższego sąsiedztwa Pałacu Kultury. Uznała, że to wizja mało ambitna. Obowiązujący cały czas plan dopuszcza niską zabudowę do ośmiu kondygnacji. Wokół Pałacu mają też powstać nowe ulice przecinające się pod kątem prostym.

Teoretycznie budowa mogłaby się już zacząć, ale inwestycje wstrzymała decyzja Rady Warszawy, która latem zeszłego roku zgodziła się na opracowanie nowej koncepcji. Przez cały czas władze Warszawy forsowały bowiem powrót do propozycji Bartłomieja Biełyszewa i Andrzeja Skopińskiego z 1992 r. Wygrali wtedy międzynarodowy konkurs z pomysłem obudowania Pałacu Kultury koroną wieżowców. Miały one stanąć przy bulwarze w kształcie elipsy, tak zwanym korso. Ratusz tak bardzo zapalił się do tej wizji, że zaczął nawet przekonywać szwajcarskiego architekta Christiana Kereza, by przeprojektował planowane na pl. Defilad Muzeum Sztuki Nowoczesnej - wtedy korso mogło je przecinać.

Pod koniec zeszłego roku polscy architekci skończyli pracę nad trzema koncepcjami zagospodarowania okolic Pałacu Kultury. W każdej była inna intensywność zabudowy. Ratusz poprosił ich wtedy o jeszcze jedną wersję - bez owalnego korsa i korony wieżowców, z zabudową o takiej wysokości jak w obecnym planie, dopuszczającą tylko 180-200-metrowe wieżowce wzdłuż ul. Emilii Plater. Wczoraj Hanna Gronkiewicz-Waltz i wiceprezydenci miasta porównywali wszystkie koncepcje, by wybrać tę, która ma się stać podstawą do dalszych prac planistycznych. - Większość członków zarządu miasta skłania się ku temu najnowszemu projektowi - usłyszeliśmy po posiedzeniu władz Warszawy od odpowiedzialnego za inwestycje wiceprezydenta Jacka Wojciechowicza.

- Wiedziałem. Trzeba było tego tak ładnie nie rysować - narzekał Bartłomiej Biełyszew. - Jak można tak nisko budować w centrum miasta? To będą baraki, supermarketowe hale. Nasz projekt był wyjątkowy, proponował spójny kompleks budynków, jakiego nie ma nigdzie na świecie! - żałował.

- Nadal ciepło myślę o tej koncepcji. Jest trudniejsza, ale śmielsza, odważniejsza, bardziej wychodzi naprzeciw wymaganiom XXI w. - ocenia prezydent Wojciechowicz. - Ale nie ma co ukrywać, że krytykowali ją urbaniści, nie zyskała zwolenników w doradzającej pani prezydent radzie architektury i rozwoju Warszawy. Nie mogliśmy pozostać głusi na te opinie - przyznaje.

- Korso ma wiele wad, choćby tę, że byłoby nie do końca ukształtowane przez zabudowę i półotwarte od zewnątrz. Jeżeli ratusz chce z tego zrezygnować, to dobrze - chwali Grzegorz Buczek, urbanista zasiadający w radzie prezydenckiej. To na podstawie jej uwag powstała nowa koncepcja planu, która łączy wersję z 2006 r. z wizją wysokich wieżowców. Dlatego Grzegorz Buczek jest z niego zadowolony. - Jeżeli gdzieś podwyższać zabudowę, to wzdłuż ul. Emilii Plater. Rada była też za wykluczeniem wszelkiej zabudowy na terenie parku Świętokrzyskiego, także tej w narożniku Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej, którą dopuszcza obecny plan - dodaje.

Andrzej Ryba, architekt zasiadający w radzie, przekonuje, że opracowywanie ostatniej koncepcji nie trwało długo. - To zaledwie pół roku, a przecież prace nad tym planem trwają od 16 lat.

- Poprawioną wersję można by przyjąć w ciągu roku, gdyby tylko była taka wola władz miasta - przewiduje Krzysztof Domaradzki, inny członek rady.

- Prace nad planem zaczną się w marcu. Byłoby świetnie, gdyby został uchwalony w pierwszym lub drugim kwartale przyszłego roku - zapowiada Jacek Wojciechowicz.


Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna




Mamy cud w centrum, czyli nowy plan - komentarz

Dariusz Bartoszewicz
2008-01-22

Cudowne pogodzenie planu PiS i marzeń PO o drapaczach chmur. Nie ubędzie zieleni w środku miasta. Nie trzeba też przycinać Muzeum Sztuki Nowoczesnej

powrót

Od wielu miesięcy żyliśmy tylko domysłami. Nikt nie wiedział, jakie centrum Warszawy pichcą stołeczni rajcy za zamkniętymi drzwiami swoich gabinetów. Pojawiały się tylko jakieś plotki i przecieki, a każdy był inny. Wreszcie jest konkret. "Gazeta" pokazuje koncepcję zagospodarowania ścisłego centrum - najlepszą spośród wszystkich dotychczasowych, które dotąd ujrzały światło dziennie. Ona też zdobyła największe uznanie w ratuszu. Najnowszą wersję - jak i wiele poprzednich - przygotowali architekci Andrzej Skopiński i Bartłomiej Biełyszew, zwycięzcy konkursu w 1992 r.

I takie centrum potrafię sobie wyobrazić. Na szczęście nietknięty pozostaje park od strony ul. Świętokrzyskiej. Architekci nie przewidzieli w nim żadnej zabudowy. W starym planie uchwalonym za rządów PiS, który nadal obowiązuje, zieleń miała być nadgryziona przez dwa budynki. Planowano je od strony Marszałkowskiej i ul. Emilii Plater na narożnikach Świętokrzyskiej. Pozostawienie parku w całości jest ze wszech miar słuszne, daje "oddech", tworzy konieczne przedpole dla istniejących i planowanych drapaczy chmur, które muszą mieć odpowiednią ekspozycję. Tak wysokie budynki najlepiej ogląda się z dystansu, z zielenią w tle.

Więcej drzew ma też przetrwać od strony Al. Jerozolimskich - między planowaną zabudową a Pałacem Kultury. To zmiany zdecydowanie na plus w stosunku do starego planu. W ścisłym centrum będzie czym oddychać.


Nieźle wyglądają też wysokie budynki wzdłuż ul. Emilii Plater - o prostej, nie udziwnionej formie i identycznej wysokości. Naturalnie zawsze pojawia się wątpliwość, czy powinny stanąć tak blisko Pałacu Kultury. Dotychczasowa zasada, nigdzie niezapisana w planach, mówiła, że drapacze chmur powinny powstawać na zachód od ul. Emilii Plater. W tym przypadku planiści przesuwają je na wschodnią stronę ulicy. Ale tego chciała nowa władza PO - piąć się w górę w ścisłym centrum.

Za słuszne należy też uznać utrzymanie podobnej wysokości zabudowy od strony Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich - takiej jak planowane na pl. Defilad Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Wcześniejsze próby pogodzenia idei okrągłego bulwaru, jeszcze z czasów konkursu z 1992 r., z późniejszą wersją drapaczy chmur układających się na kształt korony wokół Pałacu Kultury okazały się kompletną klapą. Z idei korony miała zostać jej karykatura - połamany diadem. Okrągły bulwar masakrował też Muzeum Sztuki Nowoczesnej, ucinając jego część najbliższą Pałacu Kultury. To nie miało żadnego sensu. Jak mawiał tow. Wiesław Gomułka (na pl. Defilad w 1956 r. przyciągnął tu setki tysięcy warszawiaków): ni pies, ni wydra, coś na kształt świdra. W takiej idei planu, na szczęście odrzuconej, pozostawał genius loci utrwalony w złotej myśli Gomułki.

Najnowsza propozycja zagospodarowania centrum wydaje się udanym kompromisem: między planem PiS preferującym niską zabudowę a marzeniami PO o drapaczach. Dzięki niemu zostaje agora - plac przed głównym wejściem do Pałacu Kultury, na którym mają się odbywać rozmaite imprezy. W takiej koncepcji centrum widać kontynuację. Stary plan nadal obowiązuje i pozwala realizować zabudowę między Marszałkowską a Pałacem Kultury. Ta jego część może być gotowa ok. 2012 r. A kiedy przed Salą Kongresową wyrosną wieżowce i nowe domy nad tunelem kolei średnicowej PKP? Na pewno wiele lat po rozgrywkach Euro. Chyba, że stanie się następny cud.

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna



<< powrót do strony głównej